Dlaczego życie jest smutne pełne rzeki goryczy
Dlaczego gdy człowiek płacze nie może dostać słodyczy
Kiedy zostaje zraniony serce z bólu się kruszy
Czy nie byłoby lepiej gdyby zachował go w duszy
Dlaczego pragniemy miłości gdy ona tak mocno boli
A żadne głębokie cierpienie tak szybko się nie zagoi
Dlaczego świat jest bolesny, przez kogo został tak zbudowany
Kto kazał nam w nim żyć i topić bolesne rany.
to wszystko jak bańka mydlana jedną chwilę trwa
Gdy się obudzisz ona boleśnie pryska
Dlatego trudno zrozumieć sens naszego istnienia
Skoro po każdym rozstaniu zostają bolesne WSPOMNIENIA.
Smutne wierszyki miłosne
8.67
Czemu ona a nie ja drogę
do Twego serca zna...
Dlaczego...
pierwszy wpadłeś mi w oko...
pierwszy zrobiłeś krok...
pierwszy mnie zaczepiłeś...
pierwszy wysłuchałeś, poradziłeś...
pierwszy mnie skusiłeś...
pierwszy mnie pocałowałeś...
pierwszy ze mną byłeś...
i pierwszy mnie zdradziłeś
a potem wszystko skończyłeś...
do Twego serca zna...
Dlaczego...
pierwszy wpadłeś mi w oko...
pierwszy zrobiłeś krok...
pierwszy mnie zaczepiłeś...
pierwszy wysłuchałeś, poradziłeś...
pierwszy mnie skusiłeś...
pierwszy mnie pocałowałeś...
pierwszy ze mną byłeś...
i pierwszy mnie zdradziłeś
a potem wszystko skończyłeś...
9.01
Błądzę sama pośród ciemnej nocy,
gubiąc się w myślach.
Pełna obaw i niepokoju - o Nas
Pokochałam Cię i dałam siebie,
oddałam serce.
Chciałam trwać i szczęśliwą być
- przy Tobie
Iść przez życie, trzymając za ręce,
stawiając czoło przeciwnościom losu
- razem, wspólnie.
Chciałam by było jak w bajce,
mieć dom pełen miłości i kochająca rodzinę.
Nie wyszło, choć bardzo chciałam...
...może za bardzo?
Znów błądzę pośród ciemnej nocy, zadając pytanie
- kto jest winien? On czy ona?
A może oboje?!
Nie, to nie oni!
To MY!
My sami niszczymy siebie,
chorą zazdrością i nieufnością.
Serce mi pęka od potoku twych słów,
plugawych wyzwisk i podłych oszczerstw.
Ono nie jest głazem
i tego miecza nie złamie
Przez chwile byłam szczęśliwą,
wierzyłam...
Miałam nadzieję, że Nam się uda,
że będziemy razem.
Jednak nadzieja umarła dziś,
szybciej niż sie narodziła...
To koniec, Nas już nie ma!
Nadal błądzę pośród ciemnej nocy,
w myślach cały czas to samo.
W sercu ból i żal,
z oczu płyną gorzkie łzy,
ale jest życie, które daliśmy razem,
przyszło na świat nie prosząc i nic.
Jest naszą wspólną miłością i radością,
moim promykiem w tych ciemnościach,
dla Niego muszę trwać i wierzyć.
Wierzyć, że dla mnie kiedyś nadejdzie wiosna...
Nie teraz, wiem...
Teraz będę płakać i cierpieć w milczeniu,
błądzić w myślach,
samotnie pośród ciemnej nocy,
ale wierzę, że nadejdzie taki dzień
i znów będę szczęśliwa...
...a teraz płaczę
i wybaczam...
gubiąc się w myślach.
Pełna obaw i niepokoju - o Nas
Pokochałam Cię i dałam siebie,
oddałam serce.
Chciałam trwać i szczęśliwą być
- przy Tobie
Iść przez życie, trzymając za ręce,
stawiając czoło przeciwnościom losu
- razem, wspólnie.
Chciałam by było jak w bajce,
mieć dom pełen miłości i kochająca rodzinę.
Nie wyszło, choć bardzo chciałam...
...może za bardzo?
Znów błądzę pośród ciemnej nocy, zadając pytanie
- kto jest winien? On czy ona?
A może oboje?!
Nie, to nie oni!
To MY!
My sami niszczymy siebie,
chorą zazdrością i nieufnością.
Serce mi pęka od potoku twych słów,
plugawych wyzwisk i podłych oszczerstw.
Ono nie jest głazem
i tego miecza nie złamie
Przez chwile byłam szczęśliwą,
wierzyłam...
Miałam nadzieję, że Nam się uda,
że będziemy razem.
Jednak nadzieja umarła dziś,
szybciej niż sie narodziła...
To koniec, Nas już nie ma!
Nadal błądzę pośród ciemnej nocy,
w myślach cały czas to samo.
W sercu ból i żal,
z oczu płyną gorzkie łzy,
ale jest życie, które daliśmy razem,
przyszło na świat nie prosząc i nic.
Jest naszą wspólną miłością i radością,
moim promykiem w tych ciemnościach,
dla Niego muszę trwać i wierzyć.
Wierzyć, że dla mnie kiedyś nadejdzie wiosna...
Nie teraz, wiem...
Teraz będę płakać i cierpieć w milczeniu,
błądzić w myślach,
samotnie pośród ciemnej nocy,
ale wierzę, że nadejdzie taki dzień
i znów będę szczęśliwa...
...a teraz płaczę
i wybaczam...
9.13
Była to bardzo wspaniała dziewczyna
często powtarzał: Ty moja jedyna
bała się najgorszego, że kiedyś ją porzuci
Nie będzie chciał jej znać - ich czas nigdy nie wróci...
Wiedziała, że wtedy życia by nie miała
Nie dałaby rady... Za mocno kochała
Po jakimś czasie nie tak samo było...
Zero jego wyznań... Coś się w nim zmieniło...
Coraz rzadziej się z nią spotykał
Gdy mówił: Kocham, wzroku jej unikał
Czuła jakby była z obcą osobą
Czegoś się bała, nie była sobą
Przytuliła go mocno,
Mówiła: Kochanie...
Nie sadziła, że dziś nastąpi ich pożegnanie...
Zaczął mówić coś...: Wiesz, mam Cię dość
Ona milczała, tylko łza cichutko
Po jej policzku spływała
Mówił, że pokochał inną już
Nie wiedział, że dziewczynie
Właśnie wbijał w serce nóż
Siedziała sama myśląc o tym co się stało
Nie mogła uwierzyć... tak ją to zabolało
Do domu wracać nie chciała...
Poszła na skarpę... miejsce które tak bardzo lubiła...
Miejsce... Gdzie wszystkie swe smutki i żale wylewała...
Myślała czy teraz jest z tą dziewczyną...
Czy do niej też mówi: jesteś tą jedyną
Zranił tak bardzo jej małe serce...
Przyrzekła, że nie da się zranić nikomu więcej...
Następnego dnia jego ujrzała
Uśmiechniętego z nią idącego i nagle się zaśmiała
Wszystkie wspomnienia szybko wracały...
I znowu do oczu jej łezki napływały...
Poszła do domu
Sięgnęła do szafki z lekarstwami...
Wzięła wszystkie tabletki
I uciekła trzaskając drzwiami
Chciała umrzeć w miejscu
Gdzie kiedyś z nim była...
Poszła na skarpę i własnym oczom nie wierzyła...
Słyszała jego piękne wyznania
Płakała i była już bliska skonania...
Mówił: jej naprawdę nigdy nie kochałem...
To na Ciebie jedyną całe życie czekałem...
Tak ją te słowo mocno zabolało
Upadła na ziemię, nie wiedząc co się stało
Wyrzucała sobie swoją naiwność...
Wierzyła gdy mówił: to musi być miłość...
Otworzyła oczy i zobaczyła ją...
Patrzyła na nią i pomyślała
Że to ta sama dziewczyna
Która jej ukochanego odebrała...
Zerwała się nagle i biegła przed siebie
Krzyczała: nienawidzę Cię! Nie wybaczę Ci tego!
Zabrałaś mi wszystko... mojego kochanego!
Więcej powiedzieć nie zdołała
Wyjęła tabletki...
I jedna za drugą łykała...
Krzyknęła tylko:
Boże wiesz jakie jest moje marzenie...
posiedzę, poczekam na jego
spełnienie...
Poczuła się senna... co chwilę upadała...
Zobaczyła tego, któremu cała się oddała...
Próbował wziąć ją na ręce...
Mówiła: nie dotykaj mnie nigdy więcej!
Oczy jej się zamykały...
Tylko usta te same słowa powtarzały...
Nigdy mnie nie kochałeś... Zbędne nadzieje mi dawałeś...
I coraz ciszej i wolniej mówiła...
Bo swoje ziemskie życie właśnie kończyła...
Patrząc na niego powiedziała:
Nie zapomnij mnie... I tak kocham Cię...
Mimo że mnie skrzywdziłeś i życie moje w piekło zmieniłeś...
I on zapłakał nagle... słysząc jej wyznanie...
Odchodziła powoli... nie wiedząc co się stanie...
Czekała na chwilę... W której jej serce bić przestanie...
On chodził niespokojny, wyrzucając z siebie...
Że to przez niego ona chce być teraz w niebie
Opadło jej ciało... serce bić przestało...
On gdy to ujrzał rozpędził się, i skacząc ze skarpy zawołał: kocham
Cię!
A z jej martwego ciała, po policzku ostatnia łza poleciała...
często powtarzał: Ty moja jedyna
bała się najgorszego, że kiedyś ją porzuci
Nie będzie chciał jej znać - ich czas nigdy nie wróci...
Wiedziała, że wtedy życia by nie miała
Nie dałaby rady... Za mocno kochała
Po jakimś czasie nie tak samo było...
Zero jego wyznań... Coś się w nim zmieniło...
Coraz rzadziej się z nią spotykał
Gdy mówił: Kocham, wzroku jej unikał
Czuła jakby była z obcą osobą
Czegoś się bała, nie była sobą
Przytuliła go mocno,
Mówiła: Kochanie...
Nie sadziła, że dziś nastąpi ich pożegnanie...
Zaczął mówić coś...: Wiesz, mam Cię dość
Ona milczała, tylko łza cichutko
Po jej policzku spływała
Mówił, że pokochał inną już
Nie wiedział, że dziewczynie
Właśnie wbijał w serce nóż
Siedziała sama myśląc o tym co się stało
Nie mogła uwierzyć... tak ją to zabolało
Do domu wracać nie chciała...
Poszła na skarpę... miejsce które tak bardzo lubiła...
Miejsce... Gdzie wszystkie swe smutki i żale wylewała...
Myślała czy teraz jest z tą dziewczyną...
Czy do niej też mówi: jesteś tą jedyną
Zranił tak bardzo jej małe serce...
Przyrzekła, że nie da się zranić nikomu więcej...
Następnego dnia jego ujrzała
Uśmiechniętego z nią idącego i nagle się zaśmiała
Wszystkie wspomnienia szybko wracały...
I znowu do oczu jej łezki napływały...
Poszła do domu
Sięgnęła do szafki z lekarstwami...
Wzięła wszystkie tabletki
I uciekła trzaskając drzwiami
Chciała umrzeć w miejscu
Gdzie kiedyś z nim była...
Poszła na skarpę i własnym oczom nie wierzyła...
Słyszała jego piękne wyznania
Płakała i była już bliska skonania...
Mówił: jej naprawdę nigdy nie kochałem...
To na Ciebie jedyną całe życie czekałem...
Tak ją te słowo mocno zabolało
Upadła na ziemię, nie wiedząc co się stało
Wyrzucała sobie swoją naiwność...
Wierzyła gdy mówił: to musi być miłość...
Otworzyła oczy i zobaczyła ją...
Patrzyła na nią i pomyślała
Że to ta sama dziewczyna
Która jej ukochanego odebrała...
Zerwała się nagle i biegła przed siebie
Krzyczała: nienawidzę Cię! Nie wybaczę Ci tego!
Zabrałaś mi wszystko... mojego kochanego!
Więcej powiedzieć nie zdołała
Wyjęła tabletki...
I jedna za drugą łykała...
Krzyknęła tylko:
Boże wiesz jakie jest moje marzenie...
posiedzę, poczekam na jego
spełnienie...
Poczuła się senna... co chwilę upadała...
Zobaczyła tego, któremu cała się oddała...
Próbował wziąć ją na ręce...
Mówiła: nie dotykaj mnie nigdy więcej!
Oczy jej się zamykały...
Tylko usta te same słowa powtarzały...
Nigdy mnie nie kochałeś... Zbędne nadzieje mi dawałeś...
I coraz ciszej i wolniej mówiła...
Bo swoje ziemskie życie właśnie kończyła...
Patrząc na niego powiedziała:
Nie zapomnij mnie... I tak kocham Cię...
Mimo że mnie skrzywdziłeś i życie moje w piekło zmieniłeś...
I on zapłakał nagle... słysząc jej wyznanie...
Odchodziła powoli... nie wiedząc co się stanie...
Czekała na chwilę... W której jej serce bić przestanie...
On chodził niespokojny, wyrzucając z siebie...
Że to przez niego ona chce być teraz w niebie
Opadło jej ciało... serce bić przestało...
On gdy to ujrzał rozpędził się, i skacząc ze skarpy zawołał: kocham
Cię!
A z jej martwego ciała, po policzku ostatnia łza poleciała...
9.34
Był taki ktoś, kogo nie zastąpi nikt
Był taki dzień, lecz skończył się jak wszystkie dni
Był taki list, który nie zawierał słów
Był taki ktoś, kto nie wróci nigdy już
Był taki dzień, lecz skończył się jak wszystkie dni
Był taki list, który nie zawierał słów
Był taki ktoś, kto nie wróci nigdy już
7.96
Polecane strony:
Wierszyki walentynkowe na 2012Boże Narodzenie - tradycje, informacje
Najpiękniejsze życzenia bożonarodzeniowe!
Gotowe życzenia świąteczne!
Wierszyki imieninowe, życzenia urodzinowe i nie tylko!
Gotowe życzenia na Wielkanoc w serwisie wielkanocne.info
Ekartki
Twój link tutaj? napisz
